5
listopada
Usłyszałam dźwięk dzwonka do
drzwi. Zbiegłam na dół i uchyliłam je. Za nimi stał Nialler, miał bukiecik
kwiatów, torebkę z prezentem.
-Wejdź do środka.
Chłopak ściągnął kurtkę i
przytulił się do mnie.
-Jesteś głodny?- spytałam.
-Nie, nie, chyba cię
obudziłem.
-Nie już nie spałam.
-To dla ciebie, a to dla
małego…
Wręczył mi bukiecik kwiatów
i torebkę.
-Dziękuję, napijesz się
czegoś?
-Może herbaty…
Poszliśmy do kuchni
wstawiłam wodę na gaz i włożyłam kwiaty do wazonu.
-Daj mi chwilkę, pójdę się
ubrać…
-Jasne…

-Ktoś dzwonił?
-Niall przyjechał…
-Serio?!- spytał z
uśmiechem.
-Tak, siedzi w kuchni…
-Zaraz do was zejdę…
Zajrzałam do małego, który
ślicznie spał.

Chłopcy zrobili lasagnę
palce lizać, jadłam aż mi się uszy trzęsły. Niall około 23:00 pojechał do domu,
a ja zmęczona położyłam nakarmionego syna i sama zaraz zasnęłam.
2 grudnia, 10:45
Minął miesiąc, mój kochany wrócił na 3 tygodnie do
domu. Camille skończyła trasę koncertową.
Z kolei mój mały Nathan
uwielbia słuchać, gdy powtarzam po nim Oooo…, eeee… Yyyy… Jest bardzo ciekawy
świata, gdy mnie nie ma dostaje kolki i zaczyna płakać i Harry jest tym bardzo
niepocieszony… Taki przykład, kiedy loczek wrócił 4 dni temu do domu, poszliśmy
razem na pokaz mody Burberry, no i zatrudniliśmy na wieczór nianię. Kobieta
zadzwoniła na szczęście pod koniec pokazu i powiedziała, że mały ma gorączkę.
No więc my do domu, przyniosłam termometr, okazało się, że dziecko zdrowe i na
mój widok przestał płakać i zaczął się śmiać. Harry jak chce mi dogryźć mówi na
niego maminsynek, ale ja nie lubię tego określenia.
Dzisiejszego dnia otworzyłam
oczy. Jak zwykle spałam na klatce piersiowej Harry’ego, strasznie mnie do niej
ciągnie… Chłopak nie spał, przeglądał coś na telefonie. Podniosłam głowę i
przetarłam oczy.
-Która jest godzina?-
spytałam.
-Za piętnaście jedenasta.
-Boże, jak późno… Mały nie
płakał?
-Nakarmiłem go, przewinąłem
i teraz śpi.
-Oooo… dziękuję, że mnie
wyręczyłeś, kotku…
-Należy mi się nagroda…- powiedział
i odłożył telefon.
-Jaka?- spytałam z udawanym
zdziwieniem.
-Już ty dobrze wiesz jaka…-
zaczął mnie łaskotać.
Po chwili.
-Przestań już...- mówiłam
przewracając się na łóżku.
Chłopak górował teraz nade
mną. Schylił się, by musnąć moje usta, odwróciłam głowę. Droczyłam się z nim.
Teraz on przekręcił głowę, tak, żeby mnie pocałować, ale ja odwróciłam w drugą.
-Cara…- zamruczał- proszę
cię… przestań…
-A bo co…- spytałam
przygryzając wargę.
-Denerwuje mnie to…
-Mrrrau…
Zaśmiałam się. Oplotłam
rękoma jego szyję i podniosłam się lekko pocałowałam go namiętnie. Harry
uśmiechał się co chwilkę, ja z resztą też. Jego ręce wędrowały pod moją
koszulkę i jeździły cały czas po plecach. Nagle rozległ się płacz małego. Harry
nie przestawał mnie całować, ale ja powoli się od niego odrywałam. W końcu
wyszłam spod kołdry i poszłam do jego pokoiku. Zmieniłam mu pieluchę i poszłam
na dół zrobić mu mleko w butelce. Nakarmiłam go i położyłam do łóżeczka.
Postanowiłam wziąć prysznic. Zabrałam czystą bieliznę z pokoju i spojrzałam się
w lustro.
-Co jak co, ale jestem
gruba…- westchnęłam.
-Nie przesadzaj kotku…
Wstał z łóżka i stanął za
mną obejmując mnie w biodrach i kładąc głowę na ramieniu. Spojrzałam się na
nasze odbicie w lustrze.
-Wiesz, bardzo ładnie razem
wyglądamy…- powiedziałam, uśmiechnęliśmy się obydwoje i Hazz pocałował mnie w
policzek. Gdy wchodziłam do łazienki, chłopak miał na sobie dresy, a na
rączkach trzymał uśmiechniętego Nathana.
Weszłam pod gorący strumień
prysznica, nalałam na siebie płyn o zapachu pinacolady. Śpiewałam sobie
piosenkę Dear Darlin’. PO jakichś 20 minutach wyszłam z kabiny i ubrałam czystą
bieliznę. Na to nałożyłam ulubione czarne dresy i białą koszulkę. Zeszłam na
dół. Mały siedział na kolanach Harry’ego, a ten gadał coś do niego.
Weszłam do środka i zalałam kubki z herbatą. Świeże grzanki z miodem lub czekoladą leżały na talerzu, porwałam jedną i wpakowałam do buzi. Harry zaśmiał się i mały wyciągnął ku mnie rączki. Pocałowałam go w policzek i wzięłam na ręce. Harry napił się herbaty z mojego kubka i zatopił zęby w gorącej grzance z czekoladą. Włączyłam radio i leciała akurat jedna z moich ulubionych piosenek Justina. As Long as You Love Me. Zaczęłam podrygiwać, a mały śmiał się do rozpuku.
Miłego czytania!!! Jutro historyczny dzień THIS IS US W 3D!!!
Świetny <3. Kocham Nathanka i całą ta rodzinkę. Uwielbiam twój blog <3. Kocham, xx
OdpowiedzUsuńHej:) Znów przepraszam, że tak późno komentuje, ale w piątek od razu po szkole poszłam z mamą do centrum handlowego, tak na zakupy, kupić prezenty dla osóby, którą wylosowałam na prezent w szkole, a tu taka niespodzianka! Moja mama, kochana kupiła mi nowy telefon! No i wiesz jak to bywa bawiłam się nim i no. Od razna sprzątam, no i dopiero teraz mogę skomentować ten rozdiał.
OdpowiedzUsuńPięknie Ci wyszedł! Niall jest bardzo miły! Justin też! Biedni Cara i Harry stęskili się za soba, nie dziwie się im! Nathan jest po prostu przyzwyczajony do mamy i jest z nią związany bardzo mocno, jak każde małe dziecko! Rozdział na prawde świety, lecz wciaż ubolewam nad tym, że w krótce to opowiadanie się skończy! Nie ukrywam bardzo związałam się z jego bohaterami! Jest to jedno z trzech opowiadań, które czytam bardzo długo, ale niestety to co dobre zawsze musi się kiedyś skończyć!
Marzena ze Śląska
No nareszcie mam komputer. Świetny rozdział, no boskie ! <3 Jestem ciekawa jak się zakończy opowiadanie. :*
OdpowiedzUsuń